Trudno było wymarzyć sobie bardziej udany debiut KGHM Zagłębia Lubin na nowo wybudowanej Dialog Arenie. Lubinianie wypunktowali gości, a co równie ważne, zaprezentowali dobrą grę. Sukces piłkarzy oklaskiwała blisko dziesięciotysięczna widownia, która na obiekcie zaczęła się pojawiać na długo przed pierwszym gwizdkiem. Tak jak zapowiadali organizatorzy, nie zabrakło rozmaitych atrakcji, jednakże bohaterami wieczoru mieli być oczywiście piłkarze. Zagłębie rozpoczęło mecz bez trzech kluczowych graczy – Michała Stasiaka, Grzegorza Bartczaka i Iljana Micanskiego, który nie zdążył wykurować się na tyle choćby, aby usiąść na ławce rezerwowych. W jego miejsce pojawił się Wojciech Kędziora, w środku obrony trener Robert Jończyk desygnował duet Szymon Kapias – Łukasz Jasiński, a w miejsce Grzegorza Bartczaka do składu wskoczył Przemysław Kocot.
Na pierwszą bramkę w oficjalnym meczu nie przyszło nam długo czekać. Zegar wskazywał 8. minutę spotkania, kiedy to prawą stroną szarżował Szymon Pawłowski, a jego dośrodkowanie z łatwością na gola zamienił wbiegający w pole bramkowe Wojciech Kędziora. W tym momencie Dialog Arenę ogarnęła fala radości, a chwilę póżniej pojawiła się meksykańska fala. Niewiele brakowało, aby chwilę póżniej stadion ogarnęła przerażliwa cisza. W 12. minucie bowiem to górnicy przeprowadzają najlepszą, jak się później okaże, w całym meczu akcję ofensywną. Po podaniu Grzegorza Szymanka, w sytuacji „sam na sam” z Aleksandrem Ptakiem znajdzie się Sławomir Nazaruk. Golkiper Zagłębia obroni ten strzał w znakomity sposób. W 16. minucie niecelnie uderza Kędziora, a cztery minuty póżniej Ptak ponownie ratuje nasz zespół od utraty gola po uderzeniu Szymanka. W 23. minucie dobrą okazję marnuje Kędziora, który przegrywa pojedynek z Jakubem Wierzchowskim. Niewielką optyczną przewagę mają gospodarze, aczkolwiek na kolejne gole kibicom przyjdzie poczekać do drugiej połowy meczu. O ile pierwsza połowa miała w miarę wyrównany przebieg, to w drugiej odsłonie niepodzielnie dominowali na boisku gospodarze. W 50. minucie piłkę do bramki z najbliżej odległości pakuje rozgrywający bardzo dobre zawody Costa, sędzia jednak dopatrzył się w tej sytuacji pozycji spalonej u gracza z Zimbabwe. W 55. minucie na czystą pozycję wybiega aktywny Pawłowski i nie daje żadnych szans Wierzchowskiemu. Ten sam gracz ustala wynik meczu w 65. minucie kapitalnym strzałem z prawej strony pola karnego. W tym momencie na trybunach w najlepsze trwa już świętowanie kompletu punktów. W końcówce dobrą sytuację zmarnuje jeszcze Dawid Plizga, a Marek Bazler dozna gróźnie wyglądającej kontuzji. W doliczonym czasie gry owacją na stojąco pożegnany zostanie schodzący z boiska Pawłowski, który w jednym z wcześniejszych starć został solidnie poobijany przez rywala.
Na uwagę zasługuje znakomity doping sektora „G”, gdzie umiejscowiono „Klub kibica”. Zarówno ich postawa, jak i pozostałych kibiców, została nagrodzona brawami przez schodzących do szatni piłkarzy.
Inauguracyjne zwycięstwo dało Zagłębiu fotel lidera, Widzew Łódź zremisował bowiem jedynie w Kielcach z Koroną 2:2 (1:2). Po 20. kolejkach lubinianie wyprzedzają o jeden punkt Widzew Łódź, a Koronę Kielce o dwa "oczka".
Kuba